Jak wyglądało rolnictwo w komunistycznej Polsce?

Data publikacji: 3 stycznia 2017

Z każdym rokiem możemy obserwować zachodzący postęp na polskie wsi – rolnicy mogą pozwolić sobie na zakup nowych maszyn oraz przestrzeni do upraw zbóż. Jakbyśmy się cofnęli jednak z 50 lat wstecz do tego samego miejsca, sytuacja wyglądała całkowicie. Panował powszechny analfabetyzm a praktycznie każda rodzina rolnicza żyła na granicy ubóstwa, żywiąc się tym jedzeniem wytwarzanym we własnym zakresie. Postanowiliśmy porozmawiać z kilkoma osobami, które pamiętają te ciężkie czasy. Jak je wspominają? Rożnie – raz było lepiej a raz gorzej, ale większość naszych rozmówców wypowiada się o przeszłości z pewnym sentymentem oraz łezką w oku.

Trudna sytuacja dzieci

„Urodziłem się w 1949 roku w małej wsi na terenie województwa kieleckiego (obecnie województwo świętokrzyskie). Rodzice mieszkali po wojnie w Brzegu niedaleko Wrocławia, ale w poszukiwaniu lepszych warunków, zdecydowali się na zakup działki i postawienie domu w centralnej Polsce. Nie ukrywam, że dzieciństwo było ciężkie – razem z dwoma siostrami zajmowaliśmy się wypasaniem krów, a trzy razy w tygodniu chodziliśmy do szkoły, z której za duże nie wynieśliśmy. Pamiętam, jak matka ustawiała mnie w kolejkach o papier toaletowy oraz ocet – stało się nawet na kilkustopniowym mrozie. Nie myśleliśmy nawet o słodyczach ani trzech posiłkach dziennie. W garnku lądowało wszystko, co było pod ręką” – Stanisław, Węgleszyn

Ciężkie żniwa

rolnictwo1„W dzisiejszych czasach mamy wiele udogodnień oraz maszyn, które sprawiają, że praca na roli nie jest taka ciężka. Kiedyś nie było kombajnów, traktorów ani kosiarek – praktycznie wszystkie prace wykonywane były manualnie bądź przy pomocy konia. Okres żniw był więc niezwykle ciężki i czasami trwał nawet 2 miesiące. W zbiorach udział brała cała rodzina, poczynając od najmłodszych dzieci, a na dziadkach kończąc. Każdy angażował się i pomagał tak jak mógł. Bardzo ciężką pracą było koszenie traw oraz zbóż, co odbywało się za pomocą kos oraz sierpów. Gdy teraz na to patrzę, to widzę jak łatwo przychodzi nam to teraz.” – Elżbieta, Podlesie

Solidarność ponad wszystko

„Muszę przyznać, że praca i dzieciństwo na wsi nie było łatwe, ale czasami tęsknię za tymi czasami. Żeby było jasne – nie tęsknię za tamtym ustrojem, a za ludźmi oraz więziami, które ich łączyły. Każdy wspierał się wzajemnie jak tylko mógł. Nie mówię tu tylko o pomocy materialnej, chociaż ta zdarzała się bardzo często, a o wspieraniu się nawzajem w codziennych trudach. Szacunek był najważniejszy i każdemu zależało na dobrym imieniu. Kiedyś znałem każdego mieszkańca tej wsi i z każdym miałem dobre relacje, teraz wszystko się zmieniło i ciężko utrzymywać kontakt z niektórymi osobami…” – Waldemar, Oksa